Własna firma a nawyki korporacyjne

Pracujesz w korporacji, przychodzisz codziennie do biura, piszesz i odpowiadasz na emaile? Tworzysz prezentacje w powerpoincie i robisz kalkulacje w excelu? Uczestniczysz w spotkaniach, masz wyznaczone cele, które realizujesz? I coraz mniej Ci się podoba to co robisz? Zaczęłaś już myśleć o własnym biznesie. Uważasz, że fajnie byłoby pracować dla siebie i robić rzeczy, które lubisz?

To mogę poradzić Ci jedno. Spróbuj.

Ja to zrobiłam, ale …

Nie byłam świadoma tego, że prowadzenie własnej firmy nie będzie miało nic wspólnego z tym, co robiłam w korporacji. Że moje nawyki korporacyjne nie będą za bardzo pomocne w tworzeniu i prowadzeniu własnej firmy. A moje doświadczenie korporacyjne będzie mi wręcz czasami w tym przeszkadzać.

własna firma rękodzielnicza

Klient

Należąc do jednego z działów korporacji pracowałam w bardzo zamkniętym środowisku. Bardzo rzadko miałam okazję rozmawiać z Klientami tymi końcowymi, prawdziwymi, zewnętrznymi. Większość czasu spędzałam na rozmowach z tzw. klientem wewnętrznym, kolegą czy koleżanką z sąsiedniego działu czy departamentu? Klienta wewnętrznego nie musiałam zdobywać, on już był. Czasami krócej, czasami dłużej trwały z nim negocjacje, ale zawsze dochodziliśmy do jakiegoś konsensusu. O Klienta zewnętrznego właściwie też nie musiałam się martwić. Nie musiałam go zdobywać, a miałam odbiorcę swojej pracy, za którą dostawałam wynagrodzenie.

Po założeniu własnej firmy, zdobywanie klientów, sprzedawanie, ustalanie ceny za swoją pracę, sprawiło mi wiele trudności. O to nie musiałam się wcześniej martwić, a teraz jest to jedno z moich podstawowych obowiązków.

Określone obowiązki

W korporacji miałam do wykonania pracę specjalistyczną, zgodną z moją wiedzą i doświadczeniem. Wynik zależał w dużej mierze tylko ode mnie. Dlatego tworząc firmę, skupiłam się na tym co potrafiłam, na wytwarzaniu autorskiej biżuterii. Produkty podobały się moim koleżankom oraz rodzinie. Nic łatwiejszego. No ale nie było nikogo, kto by to ode mnie odebrał, pokazał Klientowi i jeszcze to sprzedał. A sam Klient nie przyszedł, bo skąd mógł wiedzieć o mnie i o moich produktach. Stałam się więc projektantką, wytwórcą, fotografką, sprzedawczynią, marketingowcem, pisarką bloga a nawet księgową i magazynierką. Jazda bez trzymanki.

Komunikacja

Moim podstawowym narzędziem w komunikacji w korporacji była poczta elektroniczna. Aby pozałatwiać sprawy swojej nowej firmy, chętnie pisałam emaile precyzyjnie określając czego potrzebuję, jakiej informacji zwrotnej oczekuję. Tylko rzadko ktoś odpisywał, a jak już odpisał, to miałam wrażenie, że nie przeczytał, o co prosiłam. Nie mogłam tego zrozumieć. W moim przypadku kosztowało mnie to dużo wysiłku, bo jestem raczej typem introwertyka, ale musiałam postawić na kontakt bezpośredni, spotkania i rozmowy telefoniczne. Musisz być na to gotowa, szczególnie, jeśli na co dzień sprawia Ci większą trudność bezpośredni kontakt z obcymi osobami. Email okazał się mało skuteczny w rozmowach i relacjach z moimi nowymi Klientami i dostawcami.

Promocja

Jedyną formą promocji siebie, w mojej poprzedniej pracy było moje zdjęcie w wewnętrznym intranecie oraz dobra reputacja wśród bardzo wąskiej grupy osób, z którymi współpracowałam. Można powiedzieć, że z promocją siebie i swojej pracy niewiele musiałam robić. Dzisiaj, mój biznes, biżuteria ręcznie robiona, wymaga promocji siebie, jako osoby oraz moich produktów, głównie przy wykorzystaniu internetu i social media. A ja zakładając firmę nie miałam nawet konta na facebooku. Żadnych zdjęć swoich ani swojej rodziny w mediach społecznościowych. Zupełny, wewnętrzny brak potrzeby uzewnętrzniania się i dzielenia się sobą z innymi osobami. To powoli zmieniam, ciągle się tego uczę, bo wiem, że w mojej branży jest to ważne. I choćby ten blog jest tego przykładem.

Gotówka

W korporacji miesięczne wpływy na konto były zawsze na czas. Mogłam spokojnie planować wydatki i wiedziałam na co mogę sobie pozwolić, ile mogę przeznaczyć na swoje przyjemności. Po ponad dwóch latach prowadzenia działalności przyzwyczaiłam się już do zmienności. Powoli już wiem, które miesiące powinny być lepsze, a w których miesiącach sprzedaż jest niższa. Ale nie zmienia to faktu, że wydatki pojawiają się spodziewanie i niespodziewanie, więc trzeba mieć rezerwę. Dodatkowo prawo w Polsce, małych przedsiębiorców szczególnie nie rozpieszcza. Widać to po branży rękodzielniczej, gdzie mało kto zakłada działalność, bo bariera kosztów jest mimo wszystko duża. A niestety, pomimo czasami mniejszych przychodów, wydatki stałe są stałe J Nie do końca byłam przygotowana mentalnie na brak gotówki oraz wizję braku pieniędzy na opłacanie podstawowych kosztów działalności. Budowa własnej firmy wymaga czasu i trzeba być cierpliwym, żeby coś osiągnąć. Dzisiaj ciągle jeszcze mam poczucie, że w korporacji jednak łatwo zarabia się pieniądze.

Lubię swój biznes

Lubię to co robię i sprawia mi to satysfakcję. Szczególnie lubię widzieć zadowolonych Klientów, bo to oni dają mi motywację do dalszej pracy. Postawiłam na jakość i na niej buduję swoją markę. Dzisiaj rozumiem znacznie lepiej, czym jest dostarczanie wartości klientom. O wartości w korporacji mówi się bardzo dużo, ale tylko garstka rozumie, o co w tym chodzi. Może ten artykuł pomoże Ci w podjęciu decyzji o przejściu na własną działalność, a może wręcz przeciwnie. Nie było moją intencją generalizowanie i pisanie poradnika. Nie mam do tego kompetencji. Chciałam się tylko podzielić z Tobą tym, z czym ja się borykałam i ciągle borykam.

Ale lubię swój biznes i nic tego nie zmieni. I życzę zarówno Tobie jak i sobie wytrwałości w dążeniu do zamierzonych celów. Bo jak nie teraz, to kiedy?…

Odwiedź nas i polub 🙂